piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 6



Kilka miesięcy później:


Z perspektywy Tamary:

Od kilku tygodni jestem dziewczyną Jamesa Rodrigueza. Czuję, że ten człowiek wyprowadzi mnie na prostą. Odkąd się poznaliśmy, spędzamy każdą wolną chwilę razem. Rzadko teraz rozmawiam z moim bratem i z Neymarem, z którym widzę się tylko wtedy, gdy przychodzę do jego domu spotkać się z Kolumbijczykiem. Dziś niestety chłopak musi wracać do Madrytu, ponieważ zaczyna się nowy sezon piłkarski. Właśnie wracamy z jak to James nazwał ,,Wykwintnego, pożegnalnego obiadu". Gdy musiał już jechać na lotnisko (powiedział, że mam zostać w domu, a on sam pojedzie na lotnisko) zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.
                                                   Znalezione obrazy dla zapytania james rodriguez with girl

                                      Będę umierać z tęsknoty... Kocham cię! <33


Pół roku później:

Moje relacje z Jamesem odkąd wyjechał zmieniły się, i to bardzo. Dzwonił raz na dwa tygodnie, nigdy nie miał chwili, żeby ze mną pogadać. Ale w sumie go rozumiałam treningi, mecze, konferencje i inne takie sprawy. Ale dziś w końcu się doczekałam. Właśnie szykuję się na mecz Fc Barcelona- Real Madryt. Nie widziałam się z Jamesem, chce mu zrobić niespodziankę. Oczywiście jestem wielką fanką Barcy, ale żeby nie było to dziwne, że dziewczyna z koszulką FCB przytula się do piłkarza realu, założyłam zwykłe jeansowe spodenki i różową bluzkę na ramiączkach.
                                                       
                                                                            ***

Siedzę już na trybunach i czekam na rozpoczęcie meczu. Na murawę wchodzą piłkarze, po dłuższej chwili James mnie zauważył. Zdziwiłam się, bo zamiast się uśmiechnąć, wyglądał na przerażonego. Mniejsza o to, pewnie jest zestresowany meczem. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0. Mam przepustkę, którą dostałam od Daniela, więc schodzę z trybun i idę w kierunku szatni, chłopcy powoli wchodzą do pomieszczeń, w których doprowadzają się do porządku po pierwszej połowie. Podchodzę do Królewskich i nie zauważam tam Kolumbijczyka, więc spytałam jednego z piłkarzy, który wskazał mi kierunek, w którym szedł Rodriguez. Więc podekscytowana idę i to co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg... Mój chłopak całuje się z jakąś na oko starszą wysoką kobietą, trzymając na rekach jakieś dziecko. Wtedy wszystko było jasne... On ma żonę i dziecko, a ja byłam tylko jego wakacyjną zabawką. Trzasnęłam z całej siły drzwiami i cała zapłakana usiadłam w kącie i płakałam. Całą tą akcję widzieli moi kochani chłopcy z Barcy, ponieważ miejsce przyłapania piłkarza, znajdowało się tuż obok ich szatni. Poczułam, że ktoś siada obok mnie i obejmuje mnie ramieniem. Byłam pewna, że to Alves, ale ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Neymara.
- Ciii... Już nie płacz, wszystko bedzie dobrze- Nie wiem dlaczego, ale jego głos mnie uspokaja.
- Ney jak ja mogłam być taką idiotką. Przecież ona ma żone i dziecko, a ja byłam tylko wakacyjną przygodą. Boże, jeszcze do tego odsunęłam sie od was, miałam ciebie, Daniego i chłopaków totalnie w dupie. Przeprasza.- Mówiłam, dławiąc się łzami.
- Tamcia, nie płacz już, wróć na trybuny, a my mu damy nauczkę za takie traktowanie- Powiedzial, wstając.
- Dziękuje, że ze mną tu teraz jesteś. Dziękuje, że mnie wspierasz- Przytuliłam sie do chłopaka.
- Jeszcze jedno- Zdjął z siebie koszulkę, i naciągnął ją na moją.- Daj mu do zrozumienia, że już dla ciebie jest nikim. I tak na marginesie, nie mogłem się skupić na grze, gdy nie przyszłaś w koszulce naszego klubu- Zaśmialiśmy się, chłopak obiął mnie ręką i oboje powędrowaliśmy, ja na trybuny, a on do szatni. Zaczęła sie druga połowa meczu. Na sam widok 10 Realu, łza wypłynęła mi z oka na policzek, ale szybko ją starłam. Ney chyba przekazał całej drużynie to, co mu powiedziałam, ponieważ Kolumbijczyk co chwilę leżał na murawie, nie żebym się cieszyła z tego jak on cierpi, ale mogę się założyć o to, że boli go to mniej, niż mnie gdy zobaczyłam go z tą lasią. Najczęściej faulował go Ney, ale jakoś mu się to tak udawało, że nie dostał żadnej kartki. Chłopcy pracowali jak maszyny, nie pozwalali dojść rywalom do piłki. Trzy gole strzelił Messi, dwa Iniesta, a najbardziej zaskoczył mnie Ney, który strzelił aż 5 goli, a przy ostatnim, gdy na mnie spojrzał, jego ręce ułożyły się w kształt serduszka. Mina Rodrigueza, bezcenne... I takim sposobem Barca wygrała z królewskimi 10-0. Wszyscy kibice byli mega zdziwieni, a gdybyście w tym momencie widzieli trenera chłopaków... Aż skakał i śpiewał ,,We A The Champion" na cały stadion xD Po meczu wyszłam z Camp Nou w towarzystwie mega szczęśliwych piłkarzy, a ja szłam z tyłu, razem z 11, trzymając się za ręce. Gdy przechodziliśmy obok piłkarzy RM przy ciemnowłosym chłopaku, Ney pocałował mnie w policzek. Oczy Kolumbijczyka w tym momencie przypominały 5 złotych. Po wygranej, pojechaliśmy świętować do ulubionego klubu piłkarzy. Ja przez cały wieczór wszystkich dookoła przepraszałam, za to że przez ten okres, w którym chodziłam z tym dupiem, miałam ich gdzieś, a oni ciągle mi przebaczali.

***

Okey, więc kolejny rozdział już gotowy. Oby się wam spodobał. Zapraszam do komentowania. :*

1 komentarz: