wtorek, 1 września 2015

Rozdział 7

Tydzień później:

Dziś kończę 19 lat. Ale ten czas szybko zleciał. Własnie jestem w klubie, na mojej imprezie urodzinowej, którą zorganizował Dani. Dostałam wiele świetnych prezentów, ale najlepszy był ten, który dostałam od braciszka. Spotkanie w profesjonalnej wytwórni muzycznej, ponieważ słyszał piosenkę, którą nie dawno skomponowałam. Spotkanie jest jutro o 16.
-Najlepszego artystko- Ney przytulił mnie od tyłu, pocałował w szyję i dał torebkę z prezentem.
-Dziękuje, ale artystką nie jestem- posłałam mu głupi uśmieszek.
-Poprawka JESZCZE nie jesteś- zaśmiał się- A teraz otwórz prezent ode mnie.
W malutkim pudełeczku znajdowała się srebrna bransoletka  z serduszkiem, na którym był wyryty napis ,,Gdziekolwiek jesteś, pamiętaj o mnie NJR<3"
-Neymar, bardzo ci dziękuje- wtuliłam się w chłopaka. Razem z nim spędziłam resztę imprezy.
***
Właśnie wchodzę do pomieszczenia, w którym miałam zaprezentować moją piosenkę producentowi muzycznemu. Jest ze mną Dani i Ney.

Piosenka, którą zaśpiewałam bardzo spodobała się chłopakowi na oko nie wiele starszego od Ju.

Miesiąc później:

Własnie skończył się mój koncert w Paryżu. Odkąd moja piosenka stala się popularna, jeżdżę wraz z Alehandro (mój producent) po calym świecie.

Rok później:

Mieszkam od roku w moim domu w Los Angeles. Spodobały mi się tutejsze krajobrazy, lecz bardzo tęsknie za moją kochaną Barceloną. Dosć często rozmawiam z Alvesem i Neyem przez komórkę, lub internet. Właśnie wychodzę z samolotu, którym wrócilam do mojej Katalonii. Idę i co chwila ktoś zatrzymuje mnie i prosi o autograf. Nagle w tłumie ludzi dostrzegam mulata, za którym bardzo tęskniam.
-Tamara, wkońcu cię widzę- Staliśmy wtuleni w siebie.- Twój brat też chciał przyjechać, ale trener pozwolił tylko jednemu z nas opuścić trening wczeniej, a ja przyjechalem autem.
-Ney, tak bardzo tęskniłam.
Wróciliśmy do mojego dawnego domu i czekaliśmy na Daniela. Ja siedzialam na kanapie, a 11 Barcy położyła głowę na moich kolanach. Sciągłam mu fulcapa i bawiłam się jego włosami. On siedział wpatrzony w telefon, zobaczylam ukratkiem, że patrzył na swoją tapetę. Było to zdjęcie z mojej imprezy urodzinowej, stalismy wtuleni w siebie, a on mi dał buziaka w policzek. Też mam to zdjęcie na tapecie, ale to ja dawalam mu buziaka w policzek.
-Ney, wiem, ze ci się podoba to zdjęcie, ale to tylko piksele w twoim telefonie, a ja tu siedzę i to żywa i masz możliwość spedzić ze mną czas przez tylko 2 tygodnie, więc radzę ci się pośpieszyć.- Zaśmialam się. Chłopak odłożył telefon, ale nadal leżał na moich kolanach. Rozmawialiśmy o naszych karierach, o moim życiu w innym kraju itd... Do czasu, aż wrócił tętniący radością i Energią Dani.
***
Kolejny rozdział, mam nadzieję, że wam się spodoba^^

2 komentarze: